wtorek, 2 maja 2017

S.O.S. dla cery podczas przeziębienia

Cześć wszystkim!

W ciągu całego roku zdarza się kilka okropnych dni, kiedy dopada nas przeziębienie. Wszyscy znamy to uczucie - zatkany nos, łzawiące oczy, gorączka. Jakby tego było mało zmęczona cera, 
w moim przypadku mocniej przetłuszczająca się, czerwona schodząca skóra na nosie i matowe bez życia włosy. Zazwyczaj nie mamy wtedy siły zadbać o wygląd, ale warto wykrzesać z siebie odrobinę energii aby wrócić do życia w dobrym stanie. :)


Dziś przedstawię Wam kilka moich sposobów na minimalizowanie skutków przeziębienia i grypy. Oczywiście nie zawsze mam siłę stosować codziennie każdy z nich, ale staram się jak mogę.

Twarz


  • Zdecydowanie najlepszym sposobem na odwodnioną, wysuszoną i zmęczoną cerę są algi. Zapewniany przez nie efekt nawilżenia jest naprawdę spektakularny. Przede wszystkim utrzymuje się również dłużej niż dzień. Algi napinają skórę, poprawiają jej koloryt, odżywiają oraz dostarczają witamin i minerałów. Do tej pory przetestowałam dwie marki alg - Nacomi (rumiankową) oraz Bielendę (z komórkami macierzystymi, z węglem aktywnym). 
    Z przetestowanych przeze mnie rodzajów najlepsze były algi Nacomi. Pod algi podczas choroby nakładam najczęściej kwas hialuronowy z niewielką ilością olejku avocado (lub innego, który akurat mam w szufladzie).
  • Mój absolutny hit na skorupę na nosie spowodowaną ciągłym wycieraniem chusteczkami to... masełko Nivea. Żadna czysta wazelina, tradycyjny krem Nivea tylko właśnie to masełko. Odkryłam to zupełnie przypadkiem, kiedy miałam je na wykończeniu i posmarowałam nim nos wieczorem. Rano... Szok! Skorupa zniknęła. Nagle. Polecam z czystym sumieniem. Rewelacja.
  • Na usta Carmex. Zawsze leży przy łóżku, jest moim ulubieńcem od lat.
  • Podczas choroby staram się mieć również przy łóżku hydrolat szałwiowy i przemywać nim twarz aby pozbywać się zanieczyszczeń. Nie zawsze mamy siłę (szczególnie z ponad trzydziestoośmiostopniową gorączką) na wstawanie i mycie twarzy więc dobrym rozwiązaniem jest trzymanie takiego hydrolatu lub płynu micelarnego przy łóżku.
Znalezione obrazy dla zapytania carmexZnalezione obrazy dla zapytania hydrolat szałwia

Włosy


  • Osłabione i pozbawione życia włosy podczas przeziębienia traktuję płukankami. Najczęściej jest to płukanka miętowa, która zapewnia włosom blask, pozwala dłużej utrzymać ich świeżość i oczywiście pięknie pachnie.
  • Od środka wspomagam włosy herbatką ze skrzypu. Staram się to właściwie robić codziennie, ale wiecie jak jest. Nie zawsze się udaje.
  • Odpuszczam sobie ciężkie maski i olejki, które mogłyby dodatkowo obciążyć włosy. Mogą spowodować wypadanie osłabionych lekami i chorobą włosów. Zamiast maski polecam lekkie odżywki w sprayu albo własnoręcznie sporządzone psikadło do włosów (o tym wkrótce na blogu). 
A wy, czy macie jakieś sprawdzone, mało męczące sposoby na pielęgnacje w trakcie choroby? :)


Uściski i do następnego posta,
Arya